Akcja książki rozgrywa się w murach Akademii imienia Świętego Władimira. Mieszkańcy tej akademii podzieleni są na morojów czyli wampirów i dampirów czyli ich obrońców. Głównymi bohaterkami są dwie przyjaciółki Rose i Lissa. Mieszkają sobie gdzieś w Portland. Byłyby zwykłymi nastolatkami
gdyby nie kilka spraw. Od dwóch lat uciekają po całym kraju, a co dwa
dni Lissa żywi się krwią Rose. Pewnego wieczoru nie udało im się uciec i zostają przyprowadzone do Akademii Wampirów. Wtedy zaczynają się pewne ,,problemy''.
~*~
Okładka jest paskudna i gdyby nie pozytywna opinia Anity z book reviews oraz użytkowników portalu lubimy czytać nie tknęła bym jej. Spodziewałam się, obłędnej książki, ciekawej akcji oraz tej miłości.
Byłam trochę rozczarowana tym co przeczytałam. Jest to kolejna powieść o wampirach która nie zachwyca ale jest dużo lepsza od Sagi Zmierzch. Brak mi tej płynności w postaciach i rozlewu krwi na większą skale. Autorka nie przyłożyła się do niej, ale i tak sprzedała się jak każda książka o wampirach. Jedyne co mnie zachwyciło? Dymitr, Christian i Mason. Reszta postaci była mdła i szablonowa. Irytowały mnie ciągłe poruszanie tematu seksu, ponieważ nie tego w książkach szukam. Gdybym chciała o tym po czytać sięgnęła bym na przykład Crossa albo inna książkę tego typu. Kolejną sprawą są trochę żałosne rozmowy pomiędzy bohaterami. Cały czas rozmawiają o tym jakie to z dziewczyn suki i dziwki. Denerwowało mnie to i to bardzo. Główne bohaterki są bardzo przewidywalne. Być może tylko ja tak uważam. Książkę bardzo szybko się czyta i nie trzeba się wysilać aby połączyć fakty. Książka jest dobra ale nie bardzo dobra. Dużo jej do tego miana brakuje. Być może w przyszłości sięgnę jeszcze po dalsze tomy. Mam ogromna nadzieje, że akcja się rozwinie i niektórzy bohaterowie przestaną mnie nudzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz